Otwórz menu
604 52 18 52
Strona główna»Blog»Historie znane i nieznane»Objawienia w Gietrzwałdzie 1877 - kalendarium dzień po dniu

Objawienia w Gietrzwałdzie 1877 - kalendarium dzień po dniu

Aktualizacja: 10 maja 2026, 21:00
📷 Foto
Objawienia w Gietrzwałdzie 1877 - kalendarium dzień po dniu
Objawienia w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku - 82 dni i około 160 widzeń odnotowanych w aktach kurii warmińskiej. To jedyne oficjalnie uznane przez Kościół objawienia maryjne na ziemiach polskich. Pełne kalendarium dzień po dniu, z cytatami Maryi i scenami z protokołów komisji biskupiej, omawia licencjonowana przewodniczka PTTK Joanna Kiewisz-Wojciechowska, oprowadzająca pielgrzymów i turystów po Gietrzwałdzie i innych sanktuariach Warmii i Mazur.

Objawienia gietrzwałdzkie 1877 - co najważniejsze w 5 faktach

Objawienia w Gietrzwałdzie miały miejsce między 27 czerwca a 16 września 1877 roku - 82 dni i około 160 widzeń. Kościół katolicki uznał za autentyczne tylko widzenia dwóch dziewczynek: trzynastoletniej Justyny Szafryńskiej i dwunastoletniej Barbary Samulowskiej. To jedyne oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską objawienia maryjne na ziemiach polskich, zatwierdzone dekretem biskupa warmińskiego Józefa Drzazgi z 11 września 1977 roku.

Infografika: Objawienia w Gietrzwałdzie 1877
Infografika: Objawienia w Gietrzwałdzie 1877

Pierwsze widzenie należało do Justyny. 30 czerwca dołączyła Barbara Samulowska. W lipcu zgłosiły się także dwie dorosłe kobiety - 23-letnia Katarzyna Wieczorkówna i 46-letnia wdowa Elżbieta Bilitewska - i przez kilka tygodni były traktowane jako równorzędne wizjonerki. Po szczegółowym badaniu i ujawnieniu się oszustwa w 1880 roku Kościół uznał jednak tylko świadectwa dziewczynek. Przez 82 dni Maryja przemawiała po polsku, zażądała codziennego różańca, zapowiedziała że osierocone polskie parafie odzyskają kapłanów i prosiła o postawienie kapliczki, która stoi w Gietrzwałdzie do dziś.

Każdy zapis tego kalendarium pochodzi z akt kurii warmińskiej.

Pierwszą i najpełniejszą narracyjnie relacją objawień jest broszura ks. Franciszka Hiplera, regensa Seminarium Duchownego w Braniewie i jednego z członków komisji biskupiej - wydana po niemiecku w 1877 r., w polskim przekładzie w 1878 r., drugie wydanie w 1883 r.

Sto lat później bp Jan Obłąk w Studiach Warmińskich tom XIV (1977), publikowanych razem z dekretem zatwierdzającym kult, dokonał korekty kilku punktów relacji ks. Hiplera, opierając się na pełniejszym materiale Archiwum Diecezji Warmińskiej.

Tam, gdzie obie relacje się różnią, podążam za bp. Obłąkiem i każdorazowo to sygnalizuję. Szerszą perspektywę objawień w Gietrzwałdzie znajdziecie na naszym blogu, a teraz skupiamy się na kluczowych, niespełna 3 miesiącach z 1877 r.

👁️
~160 widzeń

Liczba widzeń odnotowanych w aktach kurii warmińskiej między 27 VI a 16 IX 1877

📅
82 dni

Czas trwania objawień - od pierwszego widzenia Justyny do poświęcenia figury 16 września

👥
2 uznane wizjonerki

Justyna Szafryńska (13 l.) i Barbara Samulowska (12 l.) - dekret bp. Drzazgi 1977

⚠️
2 osoby wykluczone

Bilitewska i Wieczorkówna - widzenia uznane wstępnie, odrzucone po 1880

Czerwiec 1877 - jak zaczęły się objawienia w Gietrzwałdzie?

Pierwsze widzenie w Gietrzwałdzie miało miejsce 27 czerwca 1877 roku, około godziny dziewiątej wieczorem. Trzynastoletnia Justyna Szafryńska wracała z matką z egzaminu pierwszokomunijnego, gdy mijając klon przy plebanii zobaczyła "coś wielkiego, co tak wygląda, jak człowiek".

Pierwsze widzenia wydarzyły się w atmosferze otwartego konfliktu Kościoła z państwem pruskim. Trwał Kulturkampf - wprowadzone w 1873 roku ustawy majowe Bismarcka pozbawiły wiele warmińskich parafii proboszczów, biskupów osadzano w więzieniach, a polskojęzyczna ludność diecezji warmińskiej była traktowana jako element politycznie podejrzany. To kontekst, który tłumaczy, dlaczego Maryja w Gietrzwałdzie przemawiała po polsku.

Sam Gietrzwałd to wieś założona w 1352 roku, ledwie rok przed objawieniami podniesiona do rangi miasteczka. Według relacji ks. Augustyna Weichsla z 1877 roku liczyła wtedy 400 mieszkańców, prawie samych katolików, prawie samych Polaków. Proboszczem od 1869 roku był ks. Augustyn Weichsel z Pieniężna, w 1877 liczący 47 lat - to on przyjmował pierwsze relacje wizjonerek i prowadził protokoły, które trafiły później do biskupa Krementza.

27 czerwca 1877 - egzamin katechizmu i pierwsze widzenie Justyny

To był pierwszy dzień objawień. Justyna Szafryńska, urodzona 31 marca 1864 roku, była córką Wilhelma Szafryńskiego, młynarza z Woryt, i Anny ze Schlongów. Po śmierci ojca matka wyszła ponownie za mąż za Macieja Gramscha i przeprowadziła się z rodziną do pobliskiego Nowego Młyna.

Według charakterystyki anonimowego świadka cytowanego przez bp. Obłąka Justyna była dziewczyną "wzrostu na swój wiek ani małego, ani też wybujałego, postawy wątłej, pokornej (...) o świat zewnętrzny się nie troszczącej". Miała trudności z nauką i przygotowanie do pierwszej spowiedzi i komunii świętej szło jej z opóźnieniem.

27 czerwca po południu Justyna pomyślnie złożyła egzamin u proboszcza i wieczorem miała wracać do Nowego Młyna. Około godziny dziewiątej, gdy zadzwonił dzwon kościelny na Anioł Pański, stanęła i wpatrywała się w klon rosnący przy plebanii. "Poczekajcie, matko, aż zobaczę, co to jest to białe tam na drzewie i gdzie się podzieje" - powiedziała. Matka, która niczego nie widziała, ponaglała ją do dalszej drogi. "Widzę coś wielkiego, co tak wygląda, jak człowiek" - odrzekła Justyna.

W tym momencie z przechadzki wracał ks. Weichsel. Zaintrygowany, wprowadził Justynę do swojego ogrodu - bliżej drzewa. Stamtąd dziewczyna opisała widzenie: na klonie pojawiła się niezwykła jasność, a w niej "biało ubrana postać, z długimi włosami opadającymi na ramiona, siedząca na złocistym tronie, udekorowanym perłami". Po chwili zobaczyła zstępujący z nieba blask i jednego anioła ze złotymi skrzydłami, w białej szacie, który złożył postaci niski ukłon. Po Pozdrowieniu Anielskim, które ks. Weichsel kazał jej odmówić, postać i anioł unieśli się ku niebu.

W relacji ks. Hiplera z 1883 roku do tego pierwszego dnia przypisana jest już pełna kompozycja widzenia - z Dzieciątkiem Jezus i koronacją; bp Obłąk w Studiach Warmińskich, na podstawie pełniejszych protokołów, umieszcza te elementy dopiero w widzeniu z 28 czerwca.)

Gietrzwałdzie
Zamów przewodnika
po Gietrzwałdzie
ZAMÓW TERAZ

28 czerwca 1877 - drugie widzenie i pełna kompozycja

W wigilię świętych Apostołów Piotra i Pawła Justyna wróciła pod klon w towarzystwie kilku koleżanek, którym powiedziała o widzeniu. Dzieci uklękły i głośno odmawiały piętnaście tajemnic różańca. Przy dzwonieniu na Anioł Pański drzewo klonu zostało oświetlone - i tym razem widzenie zyskało pełen kształt, który powtarzał się przez następne tygodnie.

Wokół drzewa utworzył się złoty krąg, a na jego tle pojawił się tron ze złota wyłożony perłami. Dwaj aniołowie przyprowadzili do niego Najświętszą Dziewicę. Gdy usiadła, dwaj inni aniołowie przynieśli Dzieciątko Jezus w niebiańskim blasku, trzymające w lewej ręce kulę ziemską, i posadzili Je na lewym kolanie Maryi. Jeszcze inni dwaj aniołowie unosili błyszczącą koronę nad głową Madonny. Inny anioł przyniósł złote berło i trzymał je w prawej ręce nad koroną.

Tak skomponowane widzenie - tron, Dzieciątko, korony, berło, krzyż w pozycji poziomej i sześciu aniołów - trwało około pół godziny. Wiadomość rozeszła się błyskawicznie po parafii i poza jej granice.

29 czerwca 1877 - święto Piotra i Pawła, pierwsze tłumy

W diecezji warmińskiej święto Piotra i Pawła obchodzono z odpustem rangi równej Narodzeniu Matki Boskiej. Do Gietrzwałdu przybyły tłumy pielgrzymów z sąsiednich parafii. Wieczorem, przy dzwonieniu na Anioł Pański, pod klonem zebrało się więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej. Justyna z koleżankami odmawiała różaniec. Widzenie powtórzyło się w tej samej formie co dzień wcześniej.

To ostatni dzień, gdy Justyna była jedyną wizjonerką. Trzy dni później pod klonem pojawi się Barbara Samulowska.

30 czerwca 1877 - dołącza Barbara Samulowska, pierwsza wypowiedź Maryi

Drugą wizjonerką została najmłodsza z całej grupy. Barbara Samulowska, urodzona 21 stycznia 1865 roku w Worytach, miała wówczas 12 lat. Córka Józefa Samulowskiego i Karoliny ze Barczewskich, miała dwóch starszych braci - Józefa i Jana. Rodzina Samulowskich była w pewnym stopniu spokrewniona z rodziną Justyny: ojciec matki Barbary i matka matki Justyny byli krewnymi w drugim lub trzecim pokoleniu.

Justyna w drodze ze szkoły w Worytach często wstępowała do Samulowskich.

30 czerwca Barbara Samulowska po raz pierwszy pojawiła się pod klonem razem z dziećmi i również ona zobaczyła widzenie - tym razem już bez aniołów, tylko Maryję siedzącą na tronie. Tego dnia Justyna na polecenie ks. Weichsla zadała Maryi pierwsze pytanie: "Czego żądasz, Matko Boża?".

Padła odpowiedź, którą bp Drzazga włączył później do dekretu zatwierdzającego kult: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec".

Od tego dnia Justyna i Barbara miały codzienne objawienia w czasie wieczornego nabożeństwa różańcowego pod klonem. Wizje rozpoczynały się zwykle przy odmawianiu drugiej tajemnicy, a kończyły w czasie czwartej lub na początku piątej.

Lipiec 1877 - kiedy Maryja wypowiedziała swoje imię?

1 lipca 1877 roku, podczas wieczornej modlitwy różańcowej, Justyna Szafryńska usłyszała kanoniczną odpowiedź Maryi: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta". To formuła włączona później do dekretu bp. Drzazgi z 1977 roku - niemal słowo w słowo powtórzenie identyfikacji z Lourdes 1858.

Lipiec to także miesiąc, w którym do Justyny i Barbary dołączyły dwie dorosłe kobiety - 23-letnia Katarzyna Wieczorkówna i 46-letnia wdowa Elżbieta Bilitewska - traktowane wstępnie jako równorzędne wizjonerki.

Bp Obłąk w Studiach Warmińskich wyraźnie zaznacza, że wraz z Bilitewską i Wieczorkówną "powstawała jakaś psychoza sprzyjająca stanom ekstatycznym, wizjom i halucynacjom" - oprócz tych dwóch zgłaszało się jeszcze kilkanaście innych kobiet z Warmii i Królestwa Polskiego twierdzących, że również miały objawienia.

Z początkiem trzeciego tygodnia objawień liczba modlących się pod klonem dochodziła w dni powszednie do 2 tysięcy, a w niedziele i święta do 8-10 tysięcy. Pielgrzymi przyjeżdżali nie tylko z Warmii, ale z Prus Zachodnich, z poznańskiego i z zaboru rosyjskiego. To w lipcu ustalił się rytm trzykrotnego dziennie różańca pod klonem - rytm, który Gietrzwałd zachował do dziś.

1 lipca 1877 - imię Maryi i pierwsza komunia Justyny

To był dzień, w którym Maryja po raz pierwszy wypowiedziała swoje imię. 1 lipca 1877 była niedziela - i w gietrzwałdzkiej parafii dzień pierwszej komunii świętej. Pod klonem zebrało się więcej ludzi niż w dni powszednie, przybyli też pielgrzymi z okolicznych parafii. Podczas wieczornej modlitwy różańcowej Justyna z własnej inicjatywy zapytała: "Kto Ty jesteś?". Padła odpowiedź włączona później do dekretu zatwierdzającego kult: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta".

Tego dnia Barbara Samulowska wizji nie miała, bardzo to przeżywała i "płacząc poszła do domu i udała się na spoczynek". Ale w nocy Maryja objawiła się jej w domu. Barbara zapytała, kim jest Pani, i usłyszała w skróconej formie: "Maryja Niepokalane Poczęcie". Matka Barbary, której łóżko stało o kilka stóp od córki, przypomniała sobie wówczas, że "zaraz potem, jak się położyła, i gdy jeszcze czuwała, słyszała głośno i wyraźnie w niepojęty sposób wyrzeczone słowa: Niepokalanie poczęta". To dało Barbarze status drugiej, autonomicznej wizjonerki - z własnym, niezależnym od Justyny doświadczeniem.

Identyfikacja postaci jest niemal słowo w słowo powtórzeniem formuły, którą Maryja wypowiedziała 19 lat wcześniej w Lourdes do Bernadetty Soubirous (25 marca 1858: "Jestem Niepokalane Poczęcie"). To podobieństwo zauważyli zarówno ks. Hipler w 1883, jak i bp Obłąk w 1977.
W starszej, archaicznej formie ks. Hiplera z 1883 roku Justyna miała usłyszeć: "Jam jest Najświętsza Marya Panna, niepokalanie poczęta" - bp Obłąk w Studiach Warmińskich podaje formę bliższą oryginałowi protokołu polskojęzycznego.

Gietrzwałdzie
Zadzwoń do przewodnika
po Gietrzwałdzie
ZADZWOŃ TERAZ

3-5 lipca 1877 - pytania o uzdrowienia i kapliczkę

Pielgrzymi zaczęli przybywać z chorymi i prośbami o uzdrowienie. Bp Obłąk odnotowuje pytania zadawane Maryi przez wizjonerki w imieniu zgromadzonych.

3 lipca dzieci zapytały, jak długo będzie trwało objawienie. Maryja odpowiedziała: "Będę tu przychodzić jeszcze dwa miesiące" - co dokładnie odpowiadało czasowi do 8 września, święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Tego samego dnia padło pytanie, co chorzy mają czynić, aby byli uzdrowieni. Odpowiedź: "Powinni modlić się na różańcu". Tego dnia ks.

Weichsel wprowadził regulację: dzieci miały odmawiać różaniec w innym miejscu, tak żeby siebie nie widziały, i protokoły zeznań sporządzano osobno.

5 lipca dzieci zawiesiły płótno na klonie, aby chorzy mogli się go dotykać. Otrzymały instrukcję: "Płótno powinno leżeć na ziemi".

6-9 lipca 1877 - prośba o kapliczkę

6 lipca dzieci zapytały, czego Maryja żąda jeszcze oprócz modlitwy. Padła konkretna odpowiedź: "Powinien tu być postawiony krzyż murowany z figurą Niepokalanego Poczęcia, a u jej stóp powinno być położone płótno dla uzdrowienia chorych".

9 lipca doprecyzowano: na pytanie czy ma być kaplica czy krzyż, padła odpowiedź "To wszystko jedno, kaplica czy krzyż"; figura ma być stojąca, nie siedząca. Parafia natychmiast przystąpiła do budowy. Murowana kapliczka stanęła w trzy tygodnie i została ukończona 7 sierpnia. To pierwszy materialny ślad objawień, do dziś stojący w miejscu klonu (samo drzewo zostało powalone na początku XX wieku).

12-15 lipca 1877 - dołączają Bilitewska i Wieczorkówna

To tydzień, w którym do dwóch dziewczynek dołączyły dwie dorosłe kobiety - traktowane przez kilka tygodni jako równorzędne wizjonerki, choć Kościół ostatecznie ich widzeń nie uznał.

Elżbieta Bilitewska, urodzona 28 lipca 1831 roku w Nagladach, miała w czasie objawień prawie 46 lat. W 1854 wyszła za mąż za chałupnika Antoniego Bilitewskiego z Woryt - małżeństwo trwało 16 lat, urodziło im się ośmioro dzieci, z których troje pozostało przy życiu. 12 lipca 1877 oznajmiła ks. Weichslowi, że podczas modlitwy różańcowej i jej pokazała się Matka Boska, co powtórzyło się 14 lipca.

Od tego dnia codziennie miała widzieć Maryję - ale w odmienny sposób niż dzieci: w pozycji stojącej, z koroną na głowie i z Dzieciątkiem Jezus.

Katarzyna Wieczorkówna, rodem z Gietrzwałdu, urodzona 25 listopada 1853 roku, miała w 1877 roku 23 lata i 7 miesięcy. Córka Jakuba Wieczorka wyznania ewangelickiego i Anny z Mateblowskich. W 1875 straciła ojca, który utonął w wodzie przy młynie.

Mieszkała z matką i 11-letnim bratem, utrzymując rodzinę wyrobem płótna i pracą na roli. 13 lipca 1877 zgłosiła ks. Weichslowi, że również ona widziała Maryję - stojącą w białej sukni i białym płaszczu, ale bez korony i Dzieciątka.

Ks. Hipler w 1883 roku traktował wszystkie cztery jako wizjonerki na równi i pisał: "Rodem z czterech w bliskim sąsiedztwie położonych miejscowości, różniące się między sobą tak wiekiem i stanem, jak powierzchownością i umysłowymi zdolnościami, widują Najświętszą Maryję Pannę odpowiednio do swego usposobienia w rozmaitej postaci".

Dopiero bp Obłąk w Studiach Warmińskich podsumował: "przy objawieniach Matki Boskiej w Gietrzwałdzie może być mowa tylko o dwóch wizjonerkach, a nie o czterech".

 

16-23 lipca 1877 - widzenia pod presją tłumów

Z napływem coraz większych mas pielgrzymów cierpiał porządek pod klonem. Ludzie z dalszych stron chcieli być bliżej widzących, miejscowi nie chcieli ustępować swoich miejsc. 19 lipca Maryja była smutna i szybko zniknęła. 21 lipca - "smutna i pełna lez", objawienie trwało tylko przez drugą tajemnicę różańca.

22 lipca dzieci zapytały, czy Ojciec święty doczeka się jeszcze triumfu. Otrzymały odpowiedź: "Nie ma żadnego poszanowania dla Mnie, ludzie nawet nie klękają i jeśli nie nastąpi poprawa, nie przyjdę więcej".

Na pytanie, czy może różaniec jest źle odmawiany, padło: "Bardzo dobrze".

To wymusiło zmianę organizacji. Ks. Weichsel po porozumieniu z parafianami i pielgrzymami wprowadził strukturę procesyjną: dzieci szkolne z krzyżem na czele wychodziły z kościoła i ustawiały się najbliżej klonu, a wszyscy inni - podzieleni według stanów - zajmowali wyznaczone miejsca na placu kościelnym.

 

24 lipca 1877 - rytm trzech różańców dziennie

24 lipca ustalił się porządek nabożeństwa zachowany w Gietrzwałdzie do dziś. 24 lipca rozpoczęły się wakacje dla dzieci szkolnych, więc mogły o każdej porze przychodzić do kościoła.

Dotychczas wieczorem każdego dnia odmawiano cały różaniec - 15 tajemnic - co było zbyt uciążliwe dla pielgrzymów stojących długie godziny.

Powzięto myśl, aby modlitwę różańcową podzielić na trzy części: część radosną rano, bolesną w południe i chwalebną wieczorem. Od tego dnia modlono się na różańcu trzy razy dziennie, według trzykrotnego dzwonienia na Anioł Pański.

25 lipca 1877 - pierwsza różnica w zeznaniach dzieci

25 lipca po raz pierwszy zaszła różnica w zeznaniach dziewczynek. Justyna powiedziała, że Maryja wyraziła życzenie, aby pod klonem stały dwie chorągwie i krzyż. Barbara natomiast widziała chorągwie i krzyż obok Maryi - ale życzenia takiego nie usłyszała.

Ks. Weichsel zareagował gwałtownie: posądził dzieci o nieuzgodnione zeznania, zakazał im przychodzić na różaniec i ogłosił pielgrzymom, że więcej nie powinni pielgrzymować do Gietrzwałdu.

Tymczasem Justyna i tak przyszła wieczorem - modliła się jednak na uboczu, zmieszana z tłumem. I tam miała objawienie, w którym Maryja powiedziała: "Jeszcze mniej będą wierzyć ludzie, jeszcze większe przyjdą na was prześladowania, ale to dla waszego dobra".

Zamożny gospodarz Józef Gross z Woryt oświadczył proboszczowi, że bierze Barbarę pod swoją opiekę, a Józef Gross z Gietrzwałdu - to samo dla Justyny. Ks. Weichsel ustąpił. Opinia wiernych wzięła dzieci w obronę, stwierdzając, że ich zeznania choć na pozór sprzeczne, nie zawierały istotnej różnicy.

Baner reklamowy

10-11 sierpnia - widzenie u krawczyni i diabelskie złudzenia

10 sierpnia po rannym różańcu Justyna udała się do krawczyni Barbary Hennig w Gietrzwałdzie - krawczyni szyła jej żakiecik. Tam Justyna nagle zasłabła, położyła się na łóżku i zasnęła. Po obudzeniu poczuła, że ktoś trzyma ją za ramię i miała jej się ukazać Matka Boska, każąc zawsze tu przychodzić.

Następnego dnia Justyna namówiła Barbarę, żeby poszły razem do krawczyni. Tam obie poczuły mdłości, położyły się na odpoczynek i miały widzenie postaci podobnej do tej z klonu, która powiedziała: "Ja teraz tu zawsze będę się wam pokazywać. Przychodźcie tu codziennie, choćby wam inni surowo zakazywali". Dzieci natychmiast pobiegły do proboszcza i wszystko mu opowiedziały. Ks. Weichsel surowo je skarcił, zabronił odwiedzać dom krawczyni i polecił, by na wieczornym nabożeństwie zapytały Maryję, czy mają mu być posłuszne. Otrzymały odpowiedź: "Macie słuchać księdza". Następnego dnia, gdy zapytały, co to było za widzenie u krawczyni, padło: "To było od djabła".

Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów.

— Słowa Maryi
1 sierpnia 1877

Sierpień 1877 - co Maryja powiedziała o Kościele w Polsce?

1 sierpnia 1877 roku, w okresie kulminacji Kulturkampfu, Barbara Samulowska zapytała Maryję: "Czy osierocone parafie otrzymają wkrótce kapłanów?". Otrzymała odpowiedź: "Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów". To była najmocniejsza polityczna wypowiedź całych objawień.

Sierpień to miesiąc, w którym objawienia gietrzwałdzkie nabrały wymiaru politycznego.

Pielgrzymi zaczęli zadawać Maryi pytania wprost dotyczące prześladowania Kościoła w zaborze pruskim, uwięzienia biskupów, ustaw majowych zostawiających parafie bez proboszczów. To także miesiąc, w którym do akcji wkroczyła oficjalna komisja biskupia.

1 sierpnia 1877 - wypowiedź o Kościele w Polsce

To kluczowy fragment objawień gietrzwałdzkich z perspektywy historii Polski. W okresie kulminacji Kulturkampfu - gdy biskupi siedzieli w pruskich więzieniach (arcybiskup Mieczysław Ledóchowski w więzieniu w Ostrowie Wielkopolskim 1874-76, biskup chełmiński Jan Marwicz pod karami pieniężnymi), 77 księży uwięziono, 116 ukarano grzywnami, a osierocone parafie pozbawione były duchowieństwa - dzieci zaczęły zadawać Maryi pytania polityczne.

1 sierpnia dzieci próbowały najpierw zapytać, czy biskup warmiński zostanie aresztowany - ale nie uzyskały odpowiedzi. Wtedy Barbara Samulowska zadała pytanie: "Czy osierocone parafie otrzymają wkrótce kapłanów?". Padła odpowiedź: "Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów". Ta wypowiedź - z bezpośrednim odniesieniem do "osieroconych parafii" ustaw majowych - została odebrana przez polską ludność warmińską jako proroctwo. Gdy w 1880 roku Bismarck zaczął wycofywać Kulturkampf, a w 1887 ostatecznie z niego zrezygnował, pamiętano słowa z 1 sierpnia 1877 jako spełnione.

Wiele popularnych opracowań - w ślad za pierwszą publikacją ks. Hiplera - przypisuje tę wypowiedź dacie 11 sierpnia. Bp Obłąk w Studiach Warmińskich, na podstawie pierwotnych protokołów komisji, datuje ją na 1 sierpnia.

3-8 sierpnia 1877 - błogosławieństwo i pytania moralne

Od początku sierpnia Maryja odzyskała pogodny wyraz twarzy. 3 sierpnia, gdy dzieci prosiły o błogosławieństwo, padła odpowiedź: "Ja zawsze błogosławię". Od tego dnia wizjonerki podczas trzeciej tajemnicy różańca synchronicznie się żegnały - znak, że Maryja właśnie błogosławi obecnych.

5 sierpnia wizjonerki zapytały, czy klasztor w Łąkach będzie ponownie otwarty (zamknięty przez Prusaków w ramach Kulturkampfu) - padła odpowiedź: "Jeśli gorliwie będziecie się modlić, będzie znowu otwarty".

8 sierpnia dzieci zapytały, która modlitwa wcześniej będzie wysłuchana - do Boga czy do Maryi. Odpowiedź: "Tak nie należy pytać, ale modlić się".

 

11 sierpnia 1877 - "Czy Kościół w Polsce będzie oswobodzony?"

11 sierpnia padło drugie ważne pytanie polityczne. Dzieci zapytały wprost: "Czy Kościół w Polsce będzie oswobodzony?". Otrzymały krótką, jednoznaczną odpowiedź: "Tak". Tego dnia padło jeszcze pytanie, jak ma pokutować osoba skrupulatna - odpowiedź: "Powinna zapytać spowiednika".

Pielgrzymi z Królestwa Polskiego zadawali pytania o swój los. Przekraczali granicę pruską "bez paszportów", ryzykując więzienie, by uczestniczyć w gietrzwałdzkim różańcu. Polski język samych objawień - mimo że Justyna i Barbara potrafiły mówić także po niemiecku - był odebrany jako manifest tożsamościowy w okresie pruskiej germanizacji. Pełne polityczne tło tych pytań - Bismarck, ustawy majowe, reakcja władz pruskich, polskie odrodzenie narodowe na Warmii - omówię w osobnym wpisie dedykowanym temu wątkowi.

 

13-17 sierpnia 1877 - fałszywe widzenia "od djabła"

Równolegle z politycznym wątkiem trwał atak złudzeń u Bilitewskiej i Wieczorkówny. Bilitewska miała widzenia w plebanii i w sieni, z twarzą "zeszpeconą i trupiej bladości z oczyma jakby krwią nabiegłemi" - w drastycznym kontraście do spokojnych rysów podczas widzeń pod klonem.

17 sierpnia ks. Weichsel polecił testowanie. Wizjonerki miały pokropić widzącą postać święconą wodą - próbowały, ale nie mogły. Dzieci pod klonem zapytały Maryję, co znaczą widzenia kobiet. Barbara usłyszała: "To było od djabła". Łącznie u Bilitewskiej rozpoznano 24 fałszywe widzenia, u Wieczorkówny - 25.

 

18-22 sierpnia 1877 - powołanie i przyjazd komisji biskupa Krementza

Tego tygodnia kuria warmińska oficjalnie wkroczyła w sprawę. Biskup warmiński Filip Krementz, który dowiedział się o objawieniach z gazet niemieckich, w piśmie z 2 sierpnia wyrzucał ks. Weichslowi, że nie poinformował go o wydarzeniach.

18 sierpnia powołał oficjalną komisję biskupią, do której weszli dwaj doświadczeni dziekani - ks. Augustyn Karau (dziekan olsztyński) i ks. Edward Stock (dziekan barczewski). Obaj byli niemieckiego pochodzenia, w wieku ponad 50 lat, z długoletnim doświadczeniem w pracy z polskojęzyczną ludnością. Skład komisji rozszerzono później o ks. Kolberga (asystenta) oraz ks. Franciszka Hiplera, regensa Seminarium Duchownego w Braniewie, który dołączył 31 sierpnia.

Przybyli do Gietrzwałdu około 20 sierpnia. Brali udział w nabożeństwach różańcowych, śledzili stan i zachowanie się wizjonerek podczas ekstazy, spisywali protokoły zeznań, przesłuchiwali pielgrzymów i kapłanów. Owocem ich pracy było 47-stronicowe sprawozdanie przesłane biskupowi 2 września.

Pełen przebieg badania komisji - 5 punktów instrukcji Krementza, dołączenie ks. Hiplera 31 sierpnia, lekarze (Dittrich, Poschmann, Sonntag), test atropiną - opiszę w osobnym wpisie dedykowanym procedurze kościelnego badania objawień.

 

23-24 sierpnia 1877 - druga różnica w zeznaniach

23 sierpnia dzieci zapytały: "Którego dnia i o której godzinie Najświętsza Panna pokaże się po raz ostatni?". Justyna usłyszała: "W Moje Narodzenie, w sobotę wieczorem o godzinie 9". Barbara natomiast: "W Moje Narodzenie, wieczorem w niedzielę". Święto Narodzenia NMP 8 września 1877 wypadło w sobotę, a w diecezji warmińskiej obchodzono je dodatkowo w pierwszą niedzielę po 8 września - czyli 9 września. Posądzono dzieci, że jedno z nich mija się z prawdą.

24 sierpnia polecono zapytać ponownie. Justyna oznajmiła, że Maryja powiedziała do niej: "Po raz ostatni ukażę się w dniu Mojego Narodzenia, w sobotę o godzinie 9. Ty powiedziałaś dobrze, tamto dziewczę pomyliło się". Barbara, przesłuchana oddzielnie, oświadczyła: "Powiedziałam niedobrze, tamta ma słuszność. Najświętsza Panna powiedziała mi, ty niedobrze uważałaś. Ja tu po raz ostatni ukażę się na Moje Narodzenie, w sobotę wieczorem o godzinie 9".

Przesłuchania potraktowano w komisji jako ważny test wiarygodności. Naturalne, drobne sprzeczności i ich spontaniczne korekty zostały później odnotowane w sprawozdaniu komisji jako poszlaki przemawiające za autentycznością widzeń - świadome oszustwo zakładałoby uzgodnienie wersji wcześniej.

Wrzesień 1877 - jak zakończyły się objawienia w Gietrzwałdzie?

8 września 1877, święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, miał być ostatnim dniem objawień - tę datę Maryja zapowiedziała dzieciom już 3 lipca. Tego wieczoru padły słowa pożegnania: "Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was". Ale zaplanowane na ten dzień poświęcenie figury Niepokalanej do nowo wybudowanej kapliczki nie mogło się odbyć - figura nie nadeszła jeszcze z Monachium.

Bp Obłąk w Studiach Warmińskich opisuje to wprost: "Po dniu 8 września czyli po święcie Narodzenia Niepokalanej Dziewicy zasadniczo ustały objawienia i wizjonerki nawet nie przychodziły na wspólny różaniec do kościoła". Przez trzy dni - od 9 do 11 września - pod klonem nic się nie działo. Justyna i Barbara wróciły do zwykłego życia. To miał być koniec.

Wszystko zmieniło 12 września. Tego dnia figura Niepokalanej została przywieziona z monachijskiej pracowni. Wieczorem podczas modlitwy różańcowej Maryja objawiła się dzieciom ponownie i powiedziała: "Wy nie smućcie się, bo figura, która nadeszła, jest dobra". Bp Obłąk konstatuje: "Od tego dnia objawienia trwały jeszcze do niedzieli, czyli do 16 września włącznie". Te dopełniające widzenia, krótkie i związane z figurą, zamknęło poświęcenie kaplicy 16 września z ostatnimi słowami Maryi do dzieci: "Odmawiajcie gorliwie różaniec".

Wrzesień przyniósł też wizytę biskupa Krementza w Gietrzwałdzie, badania trzech lekarzy, kulminację 8 września z 50-tysięcznym tłumem pielgrzymów i atakiem złego ducha.

 

1-7 września 1877 - wizyta biskupa Krementza i lekarze

4 września po południu, niespodziewanie, do Gietrzwałdu przybył sam biskup Filip Krementz - w drodze z Glotowa, przy okazji wizyty po diecezji. Z okna plebanii obserwował przez całe wieczorne objawienie i poranne objawienie następnego dnia. Sam zadawał pytania, polecał innym osobom zadawać pytania. 5 września odjechał wyrażając życzenie, by zjawisko zostało zbadane lekarsko.

Trzej lekarze odpowiedzieli na to wezwanie w ciągu kilku dni. 5-6 września dr August Dittrich z Dobrego Miasta przeprowadził trzy badania. 7 września dr Poschmann z Ornety zbadał wizjonerki dwukrotnie. 8 września w południe dołączył dr Sonntag z Olsztyna, królewski radca zdrowia, który zaaplikował atropinę do lewych oczu wizjonerek (test na rozszerzenie źrenicy w stanie rzekomej ekstazy) i kłuł Justynę igłą w lewe ramię (test czucia bólu).

Wszyscy trzej lekarze zgodnie stwierdzili: dziewczynki są fizycznie i psychicznie zdrowe, w ich rodzinach nie było chorób umysłowych ani nerwowych, podczas widzeń obserwowali u nich nietypowe objawy (zwolnienie pulsu, oziębnięcie rąk, bladość, brak reakcji na drażnienie), których "z fizyologią pogodzić się łatwo nie dadzą". Dittrich w oświadczeniu napisał, że objawienia "nie mogły mieć swego źródła w osobliwej kompleksji ciała lub złudzeniach zmysłowych".

 

8 września 1877 - 50 000 pielgrzymów, ostatnie słowa i atak złego ducha

8 września 1877 to święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - i według zapowiedzi Maryi z 3 lipca dzień ostatniego widzenia. Już od rana do Gietrzwałdu przybywały tysiące pielgrzymów. W południe ich liczbę szacowano na minimum 50 000.

O godzinie 7 wieczorem, po wcześniejszej prośbie wizjonerek, ks. Weichsel z duchowieństwem i kilkunastoma osobami świeckimi udał się nad źródełko na plebańskim polu (600 kroków od kościoła), by je pobłogosławić. Maryja ukazała się dzieciom równocześnie. Przy źródełku odmówiono Anioł Pański i Litanię Loretańską, w czasie której wizjonerki miały objawienie. Maryja pobłogosławiła źródełko i wszystkich obecnych. Po odśpiewaniu Salve Regina i Magnificat wszyscy wrócili pod kościół na nabożeństwo różańcowe.

Tego dnia padły ostatnie kanoniczne słowa Maryi do Justyny i Barbary: "Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was". Wypowiedź ta została włączona do dekretu bp. Drzazgi z 11 września 1977 roku jako jedna z trzech oficjalnie uznanych formuł objawień gietrzwałdzkich.

W czasie odmawiania różańca nagle wszystkich pielgrzymów opanował wielki niepokój. Jedni słyszeli jakby krzyk opętanego za kościołem, inni jakiś hałas w powietrzu, jakby szczęk broni albo wzlatujących ptaków. Pojawiły się jakieś niesamowite postacie, które odstraszały ludzi. Pod wpływem tych zjawisk jeden z żandarmów pruskich zdjął hełm i ukląkł do modlitwy, a drugi uciekł ze strachu. Koło kościoła zerwał się gwałtowny wicher z ogromnym szumem, a wszystkich ogarnęła przerażająca bojaźń, zmieszana z rozpaczliwym wołaniem o ratunek.

Następnego dnia z ust dzieci padło wyjaśnienie - widziały złego ducha. Bp Obłąk w Studiach Warmińskich konstatuje: "uświadomiono sobie, że był to wpływ i działanie nieprzyjacielskich potęg pozaświatowych". Mimo paniki w 50-tysięcznym tłumie - nie było ani jednego nieszczęśliwego wypadku.

 

12-15 września 1877 - nadejście figury i drobne widzenia

Justyna i Barbara po 8 września wróciły do zwykłego życia. Przez trzy dni - od 9 do 11 września - nie chodziły nawet na wieczorny różaniec pod klonem. Wszystko zmieniło 12 września, gdy z monachijskiej pracowni rzeźbiarskiej Mayera została przywieziona do Gietrzwałdu zamówiona figura Niepokalanej.

Wszyscy, którzy zobaczyli figurę, twierdzili, że nigdy jeszcze piękniejszej nie oglądali. Ale Justyna i Barbara, gdy zobaczyły figurę przed wieczornym różańcem, "płakały i mówiły, że ta w porównaniu z Najświętszą Panną, którą one widziały, jest bardzo brzydka". Wieczorem tego dnia podczas modlitwy różańcowej Maryja objawiła się dzieciom i powiedziała: "Wy nie smućcie się, bo figura, która nadeszła, jest dobra".

13-15 września widzenia trwały krótko, kilka minut, podczas trzeciej i czwartej tajemnicy różańca. 15 września na pytanie dzieci, czy mają iść do klasztoru, padła odpowiedź: "Powinnyście iść do klasztoru". W święta - jak we Wniebowzięcie, Narodzenie i poświęcenie figury - Maryja ukazywała się w otoczeniu licznych aniołów, którzy śpiewali lub klęczeli przed Nią. Bp Obłąk zapisał, że objawienie w te dni było "pełne blasku, światła i chwały".

 

16 września 1877 - poświęcenie figury i ostatnie objawienie

16 września odbyło się poświęcenie i intronizacja figury Niepokalanej Dziewicy w nowo wybudowanej kapliczce - tej samej, której o postawienie Maryja prosiła 6 lipca. Niedziela 16 września była w diecezji warmińskiej oktawą Narodzenia Matki Boskiej.

W uroczystości wzięło udział 14 kapłanów i około 15 tys. wiernych. O godzinie 15 przy biciu dzwonów i śpiewie "Witaj Królowo" z towarzyszeniem orkiestry, czterej kapłani - ks. Weichsel, ks. Józef Kazimierz Łomnicki z Serocka, ks. Echaust z diecezji gnieźnieńskiej i ks. Herrmann z Biskupca (późniejszy biskup sufragan) - przenieśli figurę z plebanii do kościoła i postawili na głównym ołtarzu. Poświęcenia dokonał dziekan olsztyński ks. Augustyn Karau.

Po poświęceniu figurę niesiono w procesji wokół kościoła do nowo wybudowanej kapliczki. Padający dotąd ulewny deszcz nagle przestał padać. Natchnione kazanie po polsku wygłosił ks. Jan Rysiewski z Wrzesiny, po niemiecku przemawiał dziekan Karau. Po odśpiewaniu "Pod Twoją obronę" i Te Deum laudamus odmówiono różaniec. Od początku tajemnicy drugiej aż do końca piątej trwało ostatnie objawienie. Ostatnie słowa wyrzeczone do dzieci przez Matkę Boską brzmiały: "Odmawiajcie gorliwie różaniec".

W relacji ks. Hiplera z 1883 roku ostatnie słowa cytowane są też w wersji: "Teraz dopiero w przyszłym roku się wam znowu ukażę" - ale ta wypowiedź padła do Bilitewskiej, której widzeń Kościół ostatecznie nie uznał. Bp Obłąk w Studiach Warmińskich za kanoniczne ostatnie słowa do uznanych wizjonerek przyjmuje formułę "Odmawiajcie gorliwie różaniec".

W Gietrzwałdzie najmocniejsze wrażenie zawsze robi proporcja między codzienną zwyczajnością tej wsi a wagą tego, co się tu wydarzyło. Dwie dziewczynki - Justyna i Barbara - przez 82 dni widziały Maryję pod jednym klonem. Maryja przemawiała do nich po polsku, w czasie, gdy w pruskich więzieniach siedzieli polscy biskupi. Bilitewska i Wieczorkówna były wśród nich na początku, ale Kościół ich widzeń nie uznał - i to też jest ważna część tej historii. To kalendarium dnia po dniu pomaga zrozumieć, dlaczego sanktuarium gietrzwałdzkie do dziś jest jedynym oficjalnie uznanym miejscem objawień maryjnych na ziemiach polskich.

— Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Co dalej - wykluczenie wizjonerek i dziedzictwo Gietrzwałdu

Po 16 września 1877 roku Bilitewska i Wieczorkówna utrzymywały, że nadal mają objawienia Maryi w trzy zapowiedziane święta i dodatkowo świętego Józefa. Te wizje budziły coraz większe wątpliwości i zostały ostatecznie odrzucone. Na początku 1880 roku Wieczorkówna przyznała się do machinacji z Bilitewską - świadomie symulowały objawienia.

Bp Obłąk w Studiach Warmińskich opisuje to wprost: "Inicjatorką tych oszustw była Bilitewska, która już od święta Narodzenia Bogarodzicy w roku 1877 nalegała na Wieczorkównę, aby ją powiadamiała o swoich objawieniach.

Przychodziła nawet potajemnie w nocy do jej domu, aby się z nią umówić co do szczegółów zeznań". Bilitewska i Wieczorkówna układały wspólnie fałszywe wypowiedzi św. Józefa, między innymi co do rzekomego zatwierdzenia objawień przez biskupa.

Dla ks. Weichsla było to ciosem - przez dwa lata bronił wszystkich czterech wizjonerek.

Z żalem pisał do biskupa: "obie te osoby strzegłem jak źrenicy oka w głowie, zawsze napominałem i obserwowałem. W najgłębszej pokorze pochylam się, że moją nieudolnością nie zapobiegłem zepsuciu". Konsekwentnie podporządkował się decyzji biskupa - tej samej, którą po 100 latach potwierdził dekret bp. Drzazgi z 1977 roku, uznając kanonicznie tylko widzenia Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej.

Grób Bilitewskiej w Gietrzwałdzie
Grób Bilitewskiej w Gietrzwałdzie

Losy uznanych wizjonerek - od Gietrzwałdu do Gwatemali

Justyna Szafryńska wstąpiła do Sióstr Miłosierdzia w Chełmnie, ale ostatecznie opuściła zakon i wybrała życie świeckie - jej dalsze losy są w dużej mierze nieznane. Barbara Samulowska w 1883 roku wstąpiła do nowicjatu Sióstr Miłosierdzia, a w 1895 wyjechała do Gwatemali, gdzie przez 55 lat pracowała jako pielęgniarka w klasztornym szpitalu w stolicy kraju. Zmarła 6 grudnia 1950 roku, mając 85 lat.

23 marca 2026 roku papież Leon XIV podpisał dekret o heroiczności cnót Barbary Samulowskiej, otwierając drogę do jej beatyfikacji. To jedyna z gietrzwałdzkich wizjonerek, której proces beatyfikacyjny posunął się tak daleko - i jedyna z wizjonerek wielkich europejskich objawień maryjnych XIX wieku, która spędziła resztę życia jako pielęgniarka pracująca z najuboższymi w Ameryce Środkowej.

Sanktuarium gietrzwałdzkie dziś - jedyne uznane w Polsce

Sanktuarium gietrzwałdzkie - Bazylika Mniejsza - do dziś jest jedynym oficjalnie uznanym przez Stolicę Apostolską miejscem objawień maryjnych na ziemiach polskich. Dekret bp. Józefa Drzazgi z 11 września 1977 roku zatwierdził kult publicznie, dokładnie w setną rocznicę pierwszych widzeń.

Obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej został koronowany koronami papieskimi 10 września 1967 roku przy udziale prymasa Stefana Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyły. 2 lutego 1970 roku papież Paweł VI nadał kościołowi gietrzwałdzkiemu tytuł Bazyliki Mniejszej, a setki tysięcy pielgrzymów odwiedza sanktuarium rok rocznie.

Klon, pod którym 27 czerwca 1877 zobaczyła Maryję trzynastoletnia Justyna Szafryńska, został powalony przez wichurę na początku XX wieku. Ale kapliczka, o której Maryja prosiła 6 lipca, stoi w tym samym miejscu - z figurą Niepokalanej, której postawienie zamknęło objawienia 16 września 1877.

Droga do Gietrzwałdu od strony Woryt (dziś)
Droga do Gietrzwałdu od strony Woryt (dziś)

Najczęściej zadawane pytania

Ile było objawień w Gietrzwałdzie w 1877 roku? +
Według akt kurii warmińskiej i opracowania bp. Jana Obłąka w Studiach Warmińskich (1977) objawienia w Gietrzwałdzie trwały 82 dni, od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Liczba zarejestrowanych widzeń to około 160. Wcześniejsza relacja ks. Franciszka Hiplera z 1883 roku podawała 187 widzeń przez 80 dni - późniejsze badania archiwalne skorygowały te liczby.
Kim były wizjonerki z Gietrzwałdu i ile z nich uznał Kościół? +
Kościół katolicki, w dekrecie bp. Józefa Drzazgi z 11 września 1977 roku, uznał za autentyczne tylko widzenia dwóch dziewczynek: trzynastoletniej Justyny Szafryńskiej (córki młynarza z Woryt) i dwunastoletniej Barbary Samulowskiej (z Worytów). W lipcu 1877 zgłosiły się dodatkowo dwie dorosłe kobiety - 23-letnia Katarzyna Wieczorkówna i 46-letnia wdowa Elżbieta Bilitewska - które przez kilka tygodni traktowano jako równorzędne wizjonerki. Po ujawnieniu się oszustwa w 1880 roku (Wieczorkówna przyznała się do świadomej symulacji wspólnie z Bilitewską) Kościół ich świadectw nie uznał.
Co Maryja powiedziała w Gietrzwałdzie? +
Słowa Matki Bożej Gietrzwałdzkiej spisane w aktach kurii warmińskiej obejmują kilka kluczowych wypowiedzi. Trzy formuły zostały włączone do dekretu zatwierdzającego kult z 1977 roku: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec" (30 czerwca 1877 - pierwsza wypowiedź), "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta" (1 lipca - identyfikacja postaci) i "Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was" (8 września - słowa pożegnania). Z innych ważnych wypowiedzi: "Tu ma być postawiony krzyż murowany z figurą Niepokalanego Poczęcia" (6 lipca - prośba o kapliczkę) oraz "Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów" (1 sierpnia - polityczna wypowiedź w okresie Kulturkampfu).
Kiedy były objawienia w Gietrzwałdzie? +
Objawienia w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku - łącznie 82 dni. Pierwsze widzenie miała 13-letnia Justyna Szafryńska 27 czerwca około godziny 21:00, gdy mijając klon przy plebanii zobaczyła jasność wokół drzewa. Po 8 września - po święcie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - codzienne objawienia zasadniczo ustały, a wizjonerki nawet nie przychodziły na wspólny różaniec. Ostatnie objawienie miało miejsce 16 września 1877 podczas poświęcenia figury Niepokalanej w nowo wybudowanej kapliczce.
Dlaczego Maryja mówiła po polsku w Gietrzwałdzie? +
Objawienia gietrzwałdzkie wydarzyły się w okresie kulminacji Kulturkampfu - polityki Bismarcka wymierzonej w Kościół katolicki w Cesarstwie Niemieckim, w której polskojęzyczna ludność diecezji warmińskiej była traktowana jako element politycznie podejrzany. Ustawy majowe z 1873 roku pozbawiły wiele warmińskich parafii proboszczów. Polski język samych objawień - mimo że Justyna i Barbara potrafiły mówić także po niemiecku - został odebrany jako manifest tożsamościowy. Pielgrzymi z Królestwa Polskiego przekraczali granicę pruską "bez paszportów", ryzykując więzienie, by uczestniczyć w gietrzwałdzkim różańcu.
Co stało się z wizjonerkami z Gietrzwałdu po objawieniach? +
Justyna Szafryńska wstąpiła do Sióstr Miłosierdzia w Chełmnie, ale ostatecznie opuściła zakon i wybrała życie świeckie - jej dalsze losy są w dużej mierze nieznane. Barbara Samulowska wstąpiła do nowicjatu Sióstr Miłosierdzia w 1883 roku, a w 1895 wyjechała do Gwatemali, gdzie przez 55 lat pracowała jako pielęgniarka w klasztornym szpitalu. Zmarła 6 grudnia 1950 roku. Bilitewska i Wieczorkówna - których widzeń Kościół ostatecznie nie uznał - po ujawnieniu oszustwa w 1880 roku pozostały na Warmii. Wieczorkówna w późniejszych latach wstąpiła do zgromadzenia szarytek w Krakowie i jako siostra Teresa zmarła w 1897 roku. Bilitewska do końca życia posługiwała na plebanii w Gietrzwałdzie. 23 marca 2026 roku papież Leon XIV podpisał dekret o heroiczności cnót Barbary Samulowskiej, otwierając drogę do jej beatyfikacji.
Czy można zwiedzać sanktuarium w Gietrzwałdzie z licencjonowaną przewodniczką PTTK? +
Tak. Joanna Kiewisz-Wojciechowska, licencjonowana przewodniczka PTTK Warmia-Mazury, oprowadza po sanktuarium gietrzwałdzkim, kapliczce w miejscu objawień i źródełku. Wycieczkę można połączyć ze Świętą Lipką, Fromborkiem lub Lidzbarkiem Warmińskim. Wycieczkę zamawia się przez formularz na MazuryTravel.pl.

Podsumowanie

Akta komisji biskupa Filipa Krementza z 1877 roku to nie tylko zabytek archiwalny. Czterech wizjonerek, troje kapłanów-komisarzy, trzech lekarzy z trzech miast, jeden ewangelik, dwie polskie dziewczynki w wieku 12 i 13 lat - i ich świadectwo nadal trzyma się wszystkich standardów weryfikacji kanonicznej.

Komisja Krementza pokazała, że Kościół w XIX wieku potrafił prowadzić śledztwo metodyczne, dokumentowane, z udziałem niezależnych specjalistów innego wyznania - i opublikować wyniki w pełnej formie. W przededniu jubileuszu 150-lecia objawień (2027) Gietrzwałd pozostaje miejscem szczególnie ważnym dla pielgrzymów z całej Europy.

Źródła:

Bp Jan Obłąk, "Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie. Ich treść i autentyczność w opinii współczesnych", Studia Warmińskie XIV (1977), Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn - artykuł publikowany razem z dekretem bp. Józefa Drzazgi z 11 września 1977 zatwierdzającym kult objawień
ks. Franciszek Hipler, "Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie dla ludu katolickiego podług urzędowych dokumentów spisane", Brunsberga 1883 (drugie wydanie) - relacja jednego z członków komisji biskupiej, opublikowana 6 lat po objawieniach
Źródła, opracowania i własna wiedza z praktyki przewodnickiej MazuryTravel.pl

Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Przewodnik turystyczny po Warmii i Mazurach
ZAMÓW TERAZ
Autor
Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Od ponad 25 lat zawodowo zajmuje się opowiadaniem historii – najpierw jako dziennikarka i reportażystka, a dziś także jako licencjonowana przewodniczka PTTK po Warmii i Mazurach
Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Może Cię też zainteresować

Chcesz odwiedzić Warmię i Mazury? Szukasz licencjonowanego przewodnika?
Zapraszam do kontaktu! Nasi Klienci pochodzą głównie z polecenia.
Dołącz do grona zadowolonych Klientów.

Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Licencjonowany przewodnik turystyczny

604 52 18 52

pttk 1 logo png transparent   blacha red

 

Dołącz do społeczności

    Zapytaj o wycieczkę:



    Zamknij menu