Otwórz menu
604 52 18 52
Strona główna»Blog»Historie znane i nieznane»Uzdrowienia w Gietrzwałdzie - cuda od 150 lat

Uzdrowienia w Gietrzwałdzie - cuda od 150 lat

Aktualizacja: 23 maja 2026, 12:30
Obserwuj w Google
Uzdrowienia w Gietrzwałdzie - cuda od 150 lat
W Gietrzwałdzie udokumentowano setki uzdrowień i łask od 1877 roku, ale do 2026 roku Kościół katolicki nie ogłosił tu żadnego cudu kanonicznego w ścisłym znaczeniu. Pierwsze opisane uzdrowienie - Marii Pauliny z Mądłek, chorej na oczy - spisał ks. Augustyn Weichsel w 1877 roku. Sanktuarium prowadzi od 1962 roku Księgę łask i uzdrowień założoną przez ks. Franciszka Węglarczyka, z wpisami sięgającymi 1947 roku. 23 marca 2026 papież Leon XIV uznał heroiczność cnót Barbary Samulowskiej - do beatyfikacji potrzebny jest jeden zatwierdzony cud, który byłby pierwszym kanonicznym cudem gietrzwałdzkim.

Łaska, uzdrowienie, cud kanoniczny - jakie są różnice w prawie kościelnym?

Kościół katolicki rozróżnia trzy kategorie: łaska to wewnętrzne pokrzepienie i otrzymana pomoc; uzdrowienie to ustąpienie choroby potwierdzone świadectwem; cud kanoniczny to wydarzenie orzeczone przez watykańską Consulta Medica jako niewytłumaczalne na gruncie współczesnej wiedzy medycznej. W Gietrzwałdzie udokumentowano setki łask i uzdrowień, ale do 2026 roku żaden przypadek nie został poddany formalnemu badaniu kanonicznemu. Procedurę uznawania cudów skodyfikował w XVIII wieku kardynał Prospero Lambertini, późniejszy papież Benedykt XIV, a współcześnie nadzoruje ją Dykasteria Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie.

Rozróżnienie to ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia, czym jest Gietrzwałd jako miejsce kultu. Sanktuarium konsekwentnie podkreśla na własnej stronie:

"Aby uzdrowienie mogło zostać uznane za cud, potrzebna jest opinia komisji lekarskiej. Uzdrowienie z choroby musi być całkowite, ponadto należy wykluczyć ponad wszelką wątpliwość ludzką pomoc czy to lekarską, czy psychologiczną"
(za: oficjalna strona Sanktuarium, sanktuariummaryjne.pl).

Już Komisja Biskupia powołana przez biskupa Filipa Krementza w trakcie badania objawień gietrzwałdzkich 1877 zapisała w sprawozdaniu z 2 września 1877 roku:

"Cudowne wypadki i uzdrowienia nie zostały dotąd stwierdzone, chociaż referowano o pojedynczych uzdrowieniach tego rodzaju"
(cyt. za: Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977).

To stanowisko nie zmieniło się przez następne stulecie. Pełną historię tej komisji opisujemy w naszej satelicie o komisji biskupa Krementza - tutaj zatrzymujemy się na samych uzdrowieniach.

Współczesna procedura wymaga, by uzdrowienie było całkowite, trwałe i niewytłumaczalne medycznie. Komisja Consulta Medica - składająca się z lekarzy specjalistów różnych dyscyplin - bada dokumentację (badania obrazowe, wypisy szpitalne, opinie konsultantów), a następnie wydaje orzeczenie. Dopiero potem teologowie oceniają zdarzenie pod kątem związku ze wstawiennictwem konkretnej osoby lub miejsca kultu. Cała procedura trwa zwykle wiele lat.

Maria Paulina z Mądłek - pierwsze udokumentowane uzdrowienie w Gietrzwałdzie

Pierwsze opisane uzdrowienie w Gietrzwałdzie dotyczy Marii Pauliny z domu Stanig, żony nauczyciela Józefa Pauliny z Mądłek koło Gietrzwałdu. Od marca 1877 roku cierpiała na niebezpieczną chorobę oczu - leczyli ją dr Katernaum z Olsztyna i prof. Jakobson z Królewca, bez trwałego efektu. Po użyciu wody i płótna z Gietrzwałdu ból ustąpił po pięciu dniach, a pacjentka wróciła do pracy. Świadectwo spisał ks. Augustyn Weichsel jako oficjalny protokół parafialny.

Oryginalny protokół z 1877 roku był spisany po niemiecku. Polskie brzmienie zachowanych fragmentów pochodzi z opracowania bp. Jana Obłąka opublikowanego w Studiach Warmińskich XIV (1977) - tam też udostępniono najpełniejszą wersję tego dokumentu badaczom historii sanktuarium gietrzwałdzkiego.

Protokół zachowany w archiwum diecezji warmińskiej zaczyna się słowami:

"Przed niżej podpisanym stawił się nauczyciel Józef Paulino z Mądłek i oświadczył co następuje"
(cyt. za: Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977).

Mąż relacjonował dalej:
"Moja żona Maria, z domu Stanig, cierpiała od marca tego roku na niebezpieczną chorobę oczu. Wezwani lekarze, wśród nich lekarz specjalista dr Katernaum z Olsztyna i prof. Jakobson z Królewca, oświadczyli, że ta choroba chociaż uleczalna, wymaga jednak długiego czasu" (cyt. za: Obłąk 1977).

Najważniejszy fragment dokumentu opisuje moment uzdrowienia:
"Przepisane przez profesora Jakobsona lekarstwo ulżyło wprawdzie cierpieniu, nie wzmocniło bynajmniej wzroku, tak że żona musiała stale przebywać w ciemnym pokoju. Dopiero po użyciu wody i płótna z Gietrzwałdu ustąpił powoli ból i po pięciu dniach mogła zupełnie dobrze znosić światło słoneczne, mogła podjąć pracę, pleść, szyć i spełniać inne zajęcia, czego przedtem nie była w stanie robić" (cyt. za: Obłąk 1977).

Dokument kończy się klauzulą dowodową:

"Wiarygodni świadkowie, którzy znają żonę i wielokrotnie mogli przekonać się o jej chorobie mogą w każdej chwili na żądanie to potwierdzić"
(cyt. za: Obłąk 1977).

Podpisali go nauczyciel Józef Paulina oraz ks. Augustyn Weichsel, proboszcz gietrzwałdzki. Ten protokół jest do dziś przechowywany w archiwum sanktuarium i wpisany w 1962 roku do Księgi łask jako pierwsza historyczna pozycja uzdrowień gietrzwałdzkich.

Schemat dokumentowania uzdrowień, jaki zastosował ks. Weichsel w 1877 roku, stał się wzorcem dla wszystkich późniejszych wpisów: relacja świadka, nazwiska leczących lekarzy, opis stanu przed i po, klauzula dowodowa świadków. Dziś do tego dochodzi dokumentacja medyczna - kserokopie wyników badań i wypisy szpitalne.

👤
Pacjentka

Maria Paulina z domu Stanig

📍
Miejsce

Mądłki koło Gietrzwałdu

🏥
Lekarze

Dr Katernaum (Olsztyn), prof. Jakobson (Królewiec)

✍️
Protokół

Ks. Augustyn Weichsel, 1877

Cudowne uzdrowienia w Gietrzwałdzie 1877-1880 - co działo się jeszcze podczas objawień?

W trakcie objawień i w pierwszych latach po nich do Gietrzwałdu zgłosiło się dziesiątki osób z relacjami o uzdrowieniu - pielgrzymi z Warmii, Mazur, Wielkopolski, Pomorza, Galicji i Królestwa Kongresowego. Ks. Augustyn Weichsel pisał w sprawozdaniu z 8 sierpnia 1877 roku, że "liczne doszły już do jego wiadomości" cuda. Wśród nich znalazło się uzdrowienie ks. prof. Łukomskiego z Gniezna oraz przypadek udokumentowany wotum w postaci złotego serca przekazanym z Paryża przez przełożoną generalną Sióstr Miłosierdzia. Większość świadectw nie miała jednak dokumentacji medycznej - co stało się głównym problemem dla późniejszego kanonicznego uznania cudów.

W liście do biskupa z 8 sierpnia 1877 roku - jeszcze w trakcie objawień gietrzwałdzkich 1877 - ks. Weichsel pisał szczerze:

"Co się tyczy cudów, które do tego czasu miały zajść, to liczne doszły już do mojej wiadomości, o prawdziwości których jestem przekonany. Jednak nie można tego zaręczyć, ponieważ nie zostały sporządzone żadne protokoły. Z powodu wielu zajęć jest dla mnie rzeczą niemożliwą sporządzać protokół za każdym razem"
(cyt. za: Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977).

Skala zjawiska przekraczała możliwości jednego proboszcza.

W 1878 roku do Gietrzwałdu dotarł ks. prof. Łukomski z Gniezna. Przybył osobiście podziękować za swoje uzdrowienie po użyciu wody poświęconej z gietrzwałdzkiego źródełka. Sam ks. Weichsel relacjonował, że Łukomski w ramach wdzięczności "spowiadał cały dzień w zakrystii bez jedzenia i picia"
(cyt. za: Obłąk 1977).

To pierwszy znany przypadek osoby duchownej, która publicznie zaświadczyła o swoim uzdrowieniu w Gietrzwałdzie.

W sprawozdaniu do kurii proboszcz wspominał także:

"Od różnych osób i klasztorów zostały podarowane wota, z Paryża od przełożonej generalnej SS. Miłosierdzia złote serce jako wotum za doznane uzdrowienie"
(cyt. za: Obłąk 1977).

To wotum - bezpośrednie świadectwo łaski uzdrowienia z najwyższego szczebla zgromadzenia szarytek - dotarło do Gietrzwałdu jako jedno z pierwszych zagranicznych podziękowań za otrzymaną interwencję.

Gietrzwałdzie
Zamów przewodnika
po Gietrzwałdzie
ZAMÓW TERAZ

Skarga Weichsla z 1882 roku - dlaczego nie było tu nagłych uzdrowień jak w Lourdes?

W innym liście do biskupa proboszcz pisał z troską:

"Z wielu okolic zostały zgłoszone uderzające uzdrowienia. Na moje żądanie, aby przynieśli świadectwo chrztu, miejsca zamieszkania i zaświadczenie lekarskie, nic z tego nie nadeszło. Często mnie niepokoi, że tu na miejscu nie zachodzą nagłe uzdrowienia, jak to się dzieje w Lourdes"
(cyt. za: Obłąk 1977).

Ten paradoks - masowość łask przy braku dokumentacji medycznej - określił kierunek gietrzwałdzkiego kultu na następne dziesięciolecia.

Pielgrzymki rosły mimo to. W 1878 roku 8 września zgromadziło się około 60 tysięcy pielgrzymów. W 1879 roku - już 70 tysięcy. Ks. Weichsel pięć lat po objawieniach pisał:

"Gietrzwałd przez 7 lat nieprzerwanie promieniuje łaskami nadprzyrodzonymi i jakąś mistyczną siłą przyciągania"
(cyt. za: Obłąk 1977).

Doczesne łaski - jak je nazywał - nie zostawały więc bez świadectw, choć nie miały dokumentacji medycznej.

Często mnie niepokoi, że tu na miejscu nie zachodzą nagłe uzdrowienia, jak to się dzieje w Lourdes. Z wielu okolic zostały zgłoszone uderzające uzdrowienia, ale na moje żądanie świadectw lekarskich nic nie nadeszło.

— Ks. Augustyn Weichsel
(Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977)

Maria Hanowska i wyrok Królewca - uzdrowienie międzywojenne w rodzinie proboszcza

Maria Hanowska, siostra ks. kanonika Jana Hanowskiego, proboszcza gietrzwałdzkiego w latach 1913-1927, po ćwierć wieku pełnego zdrowia od doznanej łaski zmarła ostatecznie z innej przyczyny - na tyfus. Historia, która zaczęła się dekady wcześniej, należy jednak do najsilniejszych świadectw międzywojennego okresu sanktuarium. Po kilku ciężkich operacjach - w tym jednej w renomowanej klinice uniwersyteckiej w Królewcu - Maria została uznana przez lekarza za nieuleczalnie chorą. Operujący profesor wydał wyrok o nieuchronnej zbliżającej się śmierci. Maria udała się do Gietrzwałdu, przez dziewięć dni odprawiała tam nowennę przed obrazem Matki Bożej i piła wodę ze źródełka. Wyzdrowiała całkowicie i przeżyła kolejne 25 lat w pełnym zdrowiu.

Świadectwo tego uzdrowienia pochodzi od osoby o szczególnej wiarygodności instytucjonalnej. Ks. kanonik Jan Hanowski przez 14 lat sprawował funkcję proboszcza w Gietrzwałdzie - zarządzał sanktuarium, znał procedury dokumentowania łask, sam musiał osobiście powiedzieć siostrze o diagnozie z Królewca. Jego oświadczenie zostało potem włączone do Księgi łask jako kluczowy dokument okresu międzywojennego. Pełna dokumentacja przypadku trafiła do opracowania bp. Jana Obłąka w Studiach Warmińskich XIV (1977).

Kontekst medyczny tego przypadku jest istotny. Klinika uniwersytecka w Królewcu (Königsberg) była jednym z najlepszych ośrodków chirurgicznych ówczesnych Prus Wschodnich. Operujący profesor należał do grona uznanych specjalistów. Wyrok o terminalnym stanie pacjentki nie był pochopny - opierał się na obserwacji braku reakcji organizmu na kolejne interwencje. To z tym wyrokiem Maria pojechała do Gietrzwałdu, znając swoją diagnozę z pierwszej ręki.

Przebieg uzdrowienia spisał później jej brat-proboszcz. Po dziewięciu dniach nowenny i regularnym piciu wody ze źródełka stan zdrowia Marii uległ całkowitej poprawie. Najważniejszym medycznym aspektem tego przypadku jest jego trwałość - kobieta uznana za umierającą żyła w pełnym zdrowiu przez kolejne ćwierć wieku. Śmierć z innej przyczyny (tyfusu - zaraźliwej choroby epidemicznej) wzmacnia, a nie osłabia, dokumentacyjne znaczenie tego przypadku (zob. Obłąk 1977).

Baner reklamowy

Janusz Markowski z Myszyńca - uzdrowienie z konwulsji w 1951 roku

Dwuletni Janusz Markowski, syn Stefanii i Józefa Markowskich z okolic Myszyńca, urodzony w 1949 roku, cierpiał na konwulsje i kokluszowy kaszel - leczył go dr Pawłowski z Myszyńca. Według oświadczenia matki dziecko nie mogło ani jeść, ani stawać na nóżki, nie mówiło, miało biegunkę, a "jednego dnia naliczyliśmy 25 ataków konwulsji" (cyt. za: Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977). 8 września 1951 roku, w święto Narodzenia Matki Bożej, matka zabrała chłopca do Gietrzwałdu mimo przestróg sąsiadów. Po modlitwie przed obrazem i wypiciu wody ze źródełka konwulsje ustąpiły. Protokół z tego uzdrowienia spisał w 1962 roku ks. Franciszek Herman z Różynki - dokument został potem włączony do Księgi łask sanktuarium, a pełną wersję opublikowano w cytowanym opracowaniu bp. Obłąka.

Ten przypadek jest jednym z najlepiej udokumentowanych powojennych świadectw z Gietrzwałdu. Pełne nazwiska wszystkich uczestników - rodziców, dziecka, lekarza, kapłana sporządzającego protokół - świadczą o transparentności procedury. Janusz urodził się w 1949 roku, więc w 1951 miał dwa lata, gdy matka zdecydowała się na pielgrzymkę. Stefania i Józef Markowscy mieli wcześniej dziesięcioro dzieci - z których sześcioro pozostało przy życiu.

Matka zacytowała w protokole własną modlitwę z bazyliki gietrzwałdzkiej:

"Matuchno Najświętsza, nie pójdę z tego miejsca, aż mi ulżysz"
(cyt. za: Obłąk 1977).

Po modlitwie przed ołtarzem matka i dziecko udali się do źródełka. Tam nastąpił przełom - chłopiec, który przez trzy dni przed pielgrzymką odmawiał jedzenia i picia, nagle sam zażądał picia. Po wypiciu szklanki wody ze źródełka i zjedzeniu kawałka chleba ataki konwulsji ustąpiły, ustąpiła także biegunka.

Na znak całkowitego ozdrowienia chłopiec zaczął śpiewać z pielgrzymami zgromadzonymi przy źródle - drobny szczegół zachowany w protokole, który nadaje świadectwu cechę autentyczności. Protokół spisany przez ks. Franciszka Hermana z Różynki dotarł do Gietrzwałdu w 1962 roku - dokładnie wtedy, gdy ks. Franciszek Węglarczyk zakładał Księgę łask. Stał się jednym z fundamentów retrospektywnej dokumentacji powojennej zebranej w nowej księdze.

Księga łask i uzdrowień w Gietrzwałdzie - kiedy i przez kogo została założona?

Księgę łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną NMP w Gietrzwałdzie założył w 1962 roku ks. Franciszek Węglarczyk ze Zgromadzenia Kanoników Regularnych Laterańskich (CRL). Księga obejmuje retrospektywnie wpisy od 1947 roku - świadectwa zebrane od momentu powojennej odbudowy sanktuarium. Standardem dokumentacyjnym stało się dołączanie do oświadczeń pisemnych świadectw lekarskich z czasu choroby i po wyzdrowieniu. Pierwszym historycznie najstarszym wpisem księgi jest uzdrowienie 48-letniej Marii Materny z rwy kulszowej, druga pozycja to Maria Hanowska, trzecia - Janusz Markowski.

Maria Materna była 48-letnią kobietą cierpiącą na rwę kulszową (ischias) - chorobę zwyrodnieniową kręgosłupa wywołującą dotkliwe bóle promieniujące wzdłuż nerwu kulszowego. Leczyła się bezskutecznie przez dziesięć lat. Konsultujący lekarz orzekł nieuleczalność schorzenia. Wówczas kobieta zdecydowała się na pielgrzymkę do Gietrzwałdu. Późną jesienią, mimo zimna, obmyła nogi w wodzie ze źródełka. Jeszcze przy źródle poczuła się lepiej. Po miesiącu objawy choroby ustąpiły całkowicie.

Procedura wpisywania świadectw do Księgi nie zastępuje formalnego procesu uznawania cudów. Sanktuarium konsekwentnie podkreśla:

"W Gietrzwałdzie wiele osób doznało pokrzepienia duchowego i uzdrowienia z choroby, chociaż nie były one poddane orzeczeniu komisji lekarskiej. Niektóre osoby złożyły jednak stosowne oświadczenia, ustne lub pisemne. Bardzo często są one potwierdzone świadectwami lekarskimi w czasie choroby, często nieuleczalnej, jak i po wyzdrowieniu"
(za: oficjalna strona Sanktuarium, sanktuariummaryjne.pl).

Gietrzwałdzie
Zadzwoń do przewodnika
po Gietrzwałdzie
ZADZWOŃ TERAZ

Anonimizacja danych w czasach PRL - dlaczego nazwiska są utajnione?

W realiach Polski Ludowej propagowanie cudów mogło wiązać się z szykanami ze strony władz państwowych. Z tego powodu w Księdze łask wprowadzono zasadę ochrony prywatności świadków.

Sanktuarium zapisuje:

"Dane personalne przedstawionych osób zostały pominięte i pozostają w dokumentacji Sanktuarium"
(za: oficjalna strona Sanktuarium, sanktuariummaryjne.pl).

Wyjątkiem są historyczne przypadki sprzed 1939 roku oraz osoby publiczne, które same wyraziły zgodę na ujawnienie - jak Maria Paulina z Mądłek (1877) czy Maria Hanowska (siostra proboszcza, międzywojnie). Imiona i nazwiska świadków powojennych pozostają w utajnionym archiwum sanktuarium do dziś.

📖
1962

Założenie Księgi łask przez ks. Węglarczyka CRL

🗓️
Wpisy od 1947

Retrospektywne dokumenty powojenne

🩺
Standard

Świadectwo + dokumentacja medyczna

🔒
PRL

Anonimizacja danych personalnych

Współczesne uzdrowienia w Gietrzwałdzie - jakie świadectwa opisano po 2000 roku?

Po 2000 roku do Księgi łask coraz częściej dołączane są twarde dowody medyczne - kserokopie wyników USG, tomografii komputerowej, wypisy szpitalne, opisy badań histopatologicznych. Sanktuarium opublikowało na własnej stronie kilkanaście wybranych świadectw, w tym przypadki nowotworowe z lat 2012 i 2013. Wszystkie współczesne wpisy są anonimizowane - pełne dane spoczywają w wewnętrznym archiwum. Najbardziej znaną historią opisaną po 2000 roku jest świadectwo Eweliny Szot, autorki książki "Urodziłam się dwa razy" wydanej przez Wydawnictwo WAM.

W 2012 roku do dokumentacji wpłynęły dwa odrębne przypadki dotyczące chorób nowotworowych. Pierwszy - opisany pod tytułem "Nowotwór trzustki i płuc" - dotyczy uzdrowienia z choroby z przerzutami. Drugi - "Nowotwór skóry" - opisuje przypadek z innego rejonu Polski. Oba świadectwa zawierają załączoną dokumentację onkologiczną: opisy badań histopatologicznych, wyniki tomografii, wypisy szpitalne. Sanktuarium publikuje skróty obu przypadków na stronie, pełne dane archiwizuje wewnętrznie.

W 2013 roku Księga zarejestrowała przypadek opisany jako "Uprosili syna" - świadectwo małżeństwa, które przez wiele lat bezskutecznie starało się o dziecko. Wpis ma charakter łaski rodzicielskiej, połączonej z modlitwą i pielgrzymkami do gietrzwałdzkiego sanktuarium. Razem z innymi przypadkami z tego okresu tworzy obraz współczesnego kultu - opartego o dokumentację medyczną tam, gdzie to możliwe, i o świadectwa osobiste tam, gdzie chodzi o łaski duchowe.

Historia Eweliny Szot to jeden z nielicznych przypadków pełnej publikacji świadectwa w formie książkowej. Książka "Urodziłam się dwa razy" ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM i opisuje doświadczenie pielgrzymki do Gietrzwałdu. Sanktuarium publikuje skrót pod tytułem "Historia Eweliny" na własnej stronie. To rzadki przykład, gdy świadectwo łaski uzyskało pełną formę autorską - z imieniem i nazwiskiem osoby, której dotyczy.

Czy w Gietrzwałdzie jest jakiś zatwierdzony cud kanoniczny?

Do 2026 roku w Gietrzwałdzie nie ogłoszono żadnego cudu kanonicznego w ścisłym znaczeniu prawa kościelnego - mimo udokumentowania setek uzdrowień od 1877 roku. Aktualnie trwają jednak procedury, które mogą się to zmienić. 23 marca 2026 roku papież Leon XIV uznał heroiczność cnót siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej - wizjonerki z Gietrzwałdu, która została Czcigodną Służebnicą Bożą. Do jej beatyfikacji wymagane jest zatwierdzenie przez Watykan cudu medycznego za jej wstawiennictwem. Gdy to nastąpi, będzie to pierwszy w historii Gietrzwałdu cud kanoniczny w ścisłym znaczeniu.

Stanowisko Kościoła w tej kwestii pozostaje niezmienne od 1877 roku, kiedy biskup Filip Krementz uzależniał zatwierdzenie objawień od pojawienia się cudów w ścisłym znaczeniu kanonicznym. Tych w pierwszej fazie nie udało się udokumentować z powodu braku świadectw lekarskich - na co skarżył się sam ks. Augustyn Weichsel. Ostatecznie kult objawień zatwierdzono w 1977 roku na podstawie innych kryteriów (zgodność z wiarą i moralnością, owoce kultu) - z pominięciem warunku cudu.

Sytuacja zmienia się obecnie wraz z procesem beatyfikacyjnym Barbary Samulowskiej. Pełną biografię wizjonerki opisaliśmy w naszym wpisie o życiorysie Barbary Samulowskiej. Tutaj koncentrujemy się na aspekcie cudu. Po uznaniu heroiczności cnót 23 marca 2026 roku - dekretem papieża Leona XIV podpisanym podczas audiencji udzielonej kard. Marcello Semeraro, prefektowi Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych - jedynym brakującym elementem do beatyfikacji jest właśnie zatwierdzony cud.

Beatyfikacja Samulowskiej będzie miała podwójne znaczenie dla Gietrzwałdu. Po pierwsze - uznanie świętości wizjonerki, której wstawiennictwa pielgrzymi szukają od dziesięcioleci. Po drugie - dopiero ten zatwierdzony cud byłby pierwszym kanonicznym cudem gietrzwałdzkim, dopełniając tym samym warunek, który ponad sto pięćdziesiąt lat temu stawiał biskup Krementz. Spełnienie się obietnicy z 1877 roku w sensie ścisłym kanonicznym ma więc szanse nastąpić dopiero teraz - w perspektywie nadchodzącego 150-lecia objawień w 2027 roku.

EtapDataWydarzenie
Otwarcie procesu2 lutego 2005Abp Edmund Piszcz, bazylika Gietrzwałd
Zamknięcie diecezjalne8 września 2006Abp Wojciech Ziemba, akta do Rzymu
Dekret heroiczności cnót23 marca 2026Papież Leon XIV, kard. Semeraro
Cud do beatyfikacjioczekujeWymaga orzeczenia Consulta Medica

Co Maryja powiedziała o uzdrowieniach? - obietnice z protokołów objawień 1877

Podczas objawień w Gietrzwałdzie w 1877 roku Maryja kilkakrotnie wypowiadała się na temat uzdrowień. Cytaty z jej wypowiedzi przytaczamy w polskim brzmieniu zachowanym w opracowaniu bp. Jana Obłąka (Studia Warmińskie XIV, 1977), które do dziś pozostaje najpełniejszą publikacją protokołów Weichsla z 1877 roku. Najważniejsze obietnice padły 30 sierpnia: "Jeszcze przed 8 września będą dokonane cudowne uzdrowienia". W innym objawieniu Matka Boża obiecała: "Stanie się cud - później chorzy zostaną uzdrowieni", a zapytana co chorzy mają czynić, odpowiedziała: "Powinni modlić się na różańcu". Maryja poleciła także, by figurę Niepokalanej, którą zamówiono do kapliczki, otoczyć płótnem "dla uzdrowienia chorych". 8 września 1877 roku osobiście pobłogosławiła źródełko, które od tego dnia stało się głównym nośnikiem łask w Gietrzwałdzie.

Te wypowiedzi Maryi pochodzą z protokołów spisanych przez ks. Augustyna Weichsla podczas trwania objawień gietrzwałdzkich 1877. Wizjonerki - trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska - relacjonowały, że już od początku spotkań pytały Matkę Bożą o los chorych pielgrzymów. Maryja obiecywała, że łaski uzdrowienia będą dostępne, ale zawsze połączone z modlitwą, pokutą i ofiarowaniem Mszy świętych w intencji chorych.

Polecenie dotyczące płótna padło 16 sierpnia 1877 roku: figura Niepokalanej, zamówiona do Monachium dla nowej kapliczki objawień, miała mieć u stóp "płótno dla uzdrowienia chorych". Od tego wynika do dziś tradycja "płócienek z Gietrzwałdu" - lnianych chust, które po kontakcie z miejscem objawień zabierane są przez pielgrzymów jako nośniki błogosławieństwa. Pełną historię tego polecenia opisujemy w satelicie o płócienku z Gietrzwałdu.

Kluczowy dla całej tradycji uzdrowień moment to wieczór 8 września 1877 roku. O godzinie dziewiętnastej, podczas odmawiania Litanii Loretańskiej, Maryja pobłogosławiła źródełko na ziemi parafialnej - w obecności tylko wizjonerek, kapłanów i kilkunastu osób świeckich. Pełną historię źródełka, błogosławieństwa i figury Niepokalanej obok znajduje się w naszym osobnym wpisie o cudownym źródełku gietrzwałdzkim - tu kończymy obietnicami Maryi, ponieważ to one są fundamentem 150 lat udokumentowanych łask i uzdrowień.

Stanie się cud - później chorzy zostaną uzdrowieni. Powinni modlić się na różańcu.

— Słowa Maryi wypowiedziane podczas objawień
(cyt. za: Obłąk, Studia Warmińskie XIV, 1977)

Najczęściej zadawane pytania

Czy w Gietrzwałdzie są zatwierdzone cuda kanoniczne? +
Do 2026 roku w Gietrzwałdzie nie ogłoszono żadnego cudu kanonicznego w ścisłym znaczeniu prawa kościelnego. Sanktuarium dokumentuje od 1877 roku setki uzdrowień i łask w Księdze łask, ale żaden przypadek nie został dotąd poddany formalnemu badaniu przez watykańską Consulta Medica.
Jakie uzdrowienia w Gietrzwałdzie są udokumentowane? +
Pierwsze opisane uzdrowienie z 1877 roku dotyczy Marii Pauliny z Mądłek - chorej na oczy. Księga łask zawiera m.in. przypadki Marii Materny (rwa kulszowa), Marii Hanowskiej (uzdrowienie międzywojenne po wyroku Królewca), Janusza Markowskiego z Myszyńca z 1951 roku, oraz współczesne przypadki onkologiczne z lat 2012-2013.
Kto i kiedy założył Księgę łask w Gietrzwałdzie? +
Księgę łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną NMP w Gietrzwałdzie założył w 1962 roku ks. Franciszek Węglarczyk ze Zgromadzenia Kanoników Regularnych Laterańskich. Księga obejmuje retrospektywnie wpisy od 1947 roku i prowadzona jest do dziś z dołączaniem dokumentacji medycznej.
Czy woda ze źródełka w Gietrzwałdzie leczy? +
Sanktuarium nie deklaruje leczniczych właściwości fizycznych wody ze źródełka. Od 1877 roku - kiedy Maryja osobiście pobłogosławiła źródełko 8 września o godzinie 19:00 - pielgrzymi opisują wodę jako nośnik łask uzdrowienia w połączeniu z modlitwą, pokutą i sakramentami.
Co to są płócienka z Gietrzwałdu? +
Płócienka to lniane chusty stykające się z miejscem objawień, zabierane przez pielgrzymów jako nośniki błogosławieństwa. Tradycja sięga polecenia Maryi z 16 sierpnia 1877 roku: u stóp figury Niepokalanej miało być "płótno dla uzdrowienia chorych". Pierwsze udokumentowane uzdrowienie - Marii Pauliny z Mądłek - nastąpiło właśnie po użyciu wody i płótna z Gietrzwałdu.
Kiedy będzie pierwszy oficjalny cud w Gietrzwałdzie? +
Może to nastąpić w ramach procesu beatyfikacyjnego Barbary Samulowskiej. 23 marca 2026 roku papież Leon XIV uznał heroiczność jej cnót, nadając tytuł Czcigodnej. Do beatyfikacji wymagane jest zatwierdzenie przez Watykan cudu medycznego za jej wstawiennictwem - i to byłby pierwszy kanoniczny cud gietrzwałdzki.
Czy można odwiedzić sanktuarium w Gietrzwałdzie z licencjonowanym przewodnikiem PTTK? +
Tak. Joanna Kiewisz-Wojciechowska, licencjonowana przewodniczka PTTK Warmia-Mazury, oprowadza grupy po sanktuarium gietrzwałdzkim z uwzględnieniem historii udokumentowanych uzdrowień, Księgi łask i współczesnego procesu beatyfikacyjnego Samulowskiej. Wycieczkę zamawia się przez formularz na MazuryTravel.pl.

Źródła:

Bp Jan Obłąk, "Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie - ich treść i autentyczność w opinii współczesnych", Studia Warmińskie XIV (1977), Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn 1977.
Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej - sanktuariummaryjne.pl
Vatican News, "Dekret o heroiczności cnót s. Samulowskiej - wizjonerki z Gietrzwałdu", 23 marca 2026
Konferencja Episkopatu Polski - episkopat.pl, komunikaty z marca 2026
Ewelina Szot, "Urodziłam się dwa razy", Wydawnictwo WAM, Kraków
Źródła, opracowania i własna wiedza z praktyki przewodnickiej MazuryTravel.pl

Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Przewodnik turystyczny po Warmii i Mazurach
ZAMÓW TERAZ
Autor
Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Od ponad 25 lat zawodowo zajmuje się opowiadaniem historii – najpierw jako dziennikarka i reportażystka, a dziś także jako licencjonowana przewodniczka PTTK po Warmii i Mazurach
Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Może Cię też zainteresować

Chcesz odwiedzić Warmię i Mazury? Szukasz licencjonowanego przewodnika?
Zapraszam do kontaktu! Nasi Klienci pochodzą głównie z polecenia.
Dołącz do grona zadowolonych Klientów.

Joanna Kiewisz-Wojciechowska
Licencjonowany przewodnik turystyczny

604 52 18 52

pttk 1 logo png transparent   blacha red

 

Dołącz do społeczności

    Zapytaj o wycieczkę:



    Zamknij menu