Wilczy Szaniec - 15 faktów, które zaskakują każdego turystę
1. Hitler dostał rozkaz od żab
Wilczy Szaniec stał w środku mazurskich bagien i mokradeł. Latem plaga komarów była tak dotkliwa że mieszkańcy kwatery wspominali ją w dziennikach jako jedno z największych uciążliwości - obok wilgoci, zimna i wszechobecnej mgły.
Ale komarów nie dało się wyeliminować bez likwidacji ich siedliska. Pewnego lata zdecydowano się wylać na okoliczne bagna i mokradła kilkaset litrów ropy naftowej. Skutek był natychmiastowy - komary znikły. Ale znikły też żaby, które dawały wieczorami głośne koncerty słyszalne w całej kwaterze.
Hitler kiedy się o tym dowiedział - wpadł w furię. Kazał natychmiast oczyścić mokradła, napuścić świeżej wody i - uwaga - sprowadzić nowe żaby. Co też uczyniono.
Człowiek który prowadził wojnę na trzech frontach znalazł czas żeby zadbać o populację żab w mazurskim lesie.
Człowiek prowadzący wojnę na trzech frontach kazał odtworzyć populację żab w kwaterze.
Przez cały okres funkcjonowania kwatery, partnerka Hitlera nigdy jej nie odwiedziła.
Numer 120050 znała garstka osób, a sam Hitler i tak rzadko odbierał połączenia.
Całkowity koszt wybudowania kwatery w lesie szacuje się na 36 milionów marek.
2. Ewa Braun nigdy tu nie była
To jedna z rzeczy które najbardziej zaskakują turystów. Powszechnie wiadomo że Ewa Braun była wieloletnią partnerką Hitlera. Mniej znany jest fakt że przez cały czas funkcjonowania Wilczego Szańca - od czerwca 1941 do listopada 1944 roku, czyli ponad 800 dni pobytu Hitlera w kwaterze - Ewa Braun nie odwiedziła jej ani razu.
Hitler świadomie oddzielał życie prywatne od wojskowego. Ewa Braun mieszkała w Berghofie w Obersalzbergu. Wilczy Szaniec był miejscem pracy, nie życia.
Co więcej - żadna z żon ani partnerek dygnitarzy III Rzeszy nigdy nie przekroczyła bram kwatery. W Wilczym Szańcu przez całą wojnę przebywało nie więcej niż 20-25 kobiet - wyłącznie stenotypistki, sekretarki i kucharka Hitlera.
| Obiekt / Miejsce | Znaczenie historyczne | Stan obecny |
|---|---|---|
| Bunkier Hitlera (nr 13) | Posiadał 10-metrowe stropy, remontowany w 1944 r. | Góra betonu, najlepiej zachowana ściana północna |
| Kasyno (Kurhaus) | Miejsce spokojnego śniadania Stauffenberga przed zamachem | Rozrzucone bloki betonu, ruiny |
| Bunkier Göringa (nr 16) | Jeden z najważniejszych ciężkich schronów | Przetrwał niemal w całości, ma przejezdny korytarz |
3. Koszt budowy - 36 milionów marek i 50 tysięcy robotników
Wilczy Szaniec był największym projektem budowlanym III Rzeszy realizowanym poza terytorium Rzeszy właściwej. Całkowity koszt budowy szacuje się na 36 milionów marek Rzeszy.
Do budowy mogło być zatrudnionych nawet 50 tysięcy robotników - choć dokładne liczby nie są znane bo dokumentacja była celowo niszczona. Na głównym placu budowy pracowali wyłącznie Niemcy, starannie sprawdzani, zmieniani co pół roku żeby nikt nie poznał całości obiektu.
Robotnicy przymusowi innych narodowości - Polacy, Norwegowie, Francuzi, Rosjanie - pracowali przy budowie dróg dojazdowych, linii kolejowych i lotnisk w pobliżu kwatery. Oni nigdy nie wchodzili do środka.
Materiały sprowadzano z całej Europy: cement ze Śląska, grys bazaltowy z Sudetów, stal zbrojeniowa z Zagłębia Ruhry.
4. Bunkier Hitlera miał ściany grubsze niż niejedna kamienica jest wysoka
W pierwszej fazie budowy bunkry miały ściany grubości do 3 metrów. To już robiło wrażenie.
Ale w 1944 roku, gdy Brytyjczycy zrzucili na niemieckie schrony we Francji nowe bomby lotnicze ważące ponad 5 ton, Hitler zarządził generalną rozbudowę. Bunkier Hitlera (obiekt nr 13) otrzymał podwójne ściany i stropy wypełnione grysem bazaltowym. Ostateczna grubość stropu wyniosła do 10 metrów, a ścian do 8 metrów.
Żeby to zwizualizować: typowa kamienica ma 3-4 kondygnacje i mierzy 10-12 metrów wysokości. Strop bunkra Hitlera był grubszy niż taka kamienica jest wysoka.
Do wysadzenia samego bunkra Hitlera w 1945 roku użyto szacunkowo 10 ton trotylu.
5. Siatki maskujące zmieniano cztery razy w roku
Jedną z obsesji projektantów Wilczego Szańca było maskowanie. Zadanie powierzono wyspecjalizowanej firmie ogrodniczej ze Stuttgartu o nazwie Seidenspinner.
Na krawędziach dachów wszystkich bunkrów zamocowano metalowe pręty w kształcie odwróconej litery U. Między nimi rozciągano siatki maskujące wykonane z drutu z przyczepionymi bakelitowymi paskami imitującymi liście. Siatki dobierano kolorystycznie do aktualnej pory roku - zielone latem, żółto-brązowe jesienią, szare zimą.
Wszystkie obiekty fotografowano z powietrza żeby sprawdzić czy są niewidoczne dla lotnictwa. Na dachach bunkrów sadzono krzewy i trawę - niektóre dachy wyglądały jak zwykłe pagórki w lesie.
Na drzewach rosnących przy trasie zwiedzania możecie do dziś zobaczyć ślad po tych siatkach - wiązki drutu wrosłe w korę starych dębów. Las dosłownie wchłonął resztki maskowania.
6. Hitler spędził tu 800 dni - i nienawidził każdego z nich
Hitler przybył do Wilczego Szańca 24 czerwca 1941 roku i przebywał tu z przerwami do 20 listopada 1944 roku. Obliczono że był w kwaterze łącznie ponad 800 dni.
I przez większość tego czasu - nienawidził tego miejsca.
W 1944 roku powiedział wprost: bez dwóch zdań, wszystko to dlatego że jakieś ministerstwo wyszukało tu najtańszą ziemię.
Wcześniej jeden z oficerów sztabu zapisał w dzienniku: dokucza nam plaga najbardziej zjadliwych pod słońcem komarów. Trudno byłoby znaleźć równie beznadziejne otoczenie - wokół liściaste lasy, bagniste rozlewiska, piaski, jeziorka o zastałej wodzie. W nocy wszyscy marzniemy na kość, rano budzimy się nękani bólem, nasze bielizna i mundury są zawsze zimne i przesiąknięte nieprzyjemną wilgocią.
Inny oficer pisał w 1942 roku: w tym brudnozielonym, ponurym i dusznym leśnym obozowisku panują straszliwe warunki. Nieustannie zalega tutaj mgła, a jadalnia jest wyjątkowo obrzydliwa. Daleko jej nawet do najpodlejszej wiejskiej piwiarni.
800 dni w miejscu które sam nazywał pomyłką ministerstwa.
7. Pułkownik Stauffenberg jadł śniadanie 200 metrów od miejsca zamachu
20 lipca 1944 roku, kilka godzin przed podłożeniem bomby, Stauffenberg zjadł spokojne śniadanie w mesie oficerskiej Wilczego Szańca. W towarzystwie. Normalnie. Bez pośpiechu.
To samo miejsce - dawny Kurhaus, przerobiony na kasyno oficerskie - odwiedzał też regularnie podczas poprzednich wizyt w kwaterze. Siedział przy stole, rozmawiał z oficerami, jadł obiad.
Kiedy prowadzę grupę przez teren kwatery i mówię że Stauffenberg siedział tu ze spokojną twarzą mając w teczce dwa ładunki wybuchowe - zawsze zapada cisza.
8. Rozminowanie trwało 10 lat i kosztowało życie trzech Polaków
Niemcy wysadzili Wilczy Szaniec w nocy z 24 na 25 stycznia 1945 roku. Wojska radzieckie zajęły kwaterę bez walki dwa dni później.
Ale prawdziwa praca zaczęła się po wojnie. Teren kwatery był otoczony polami minowymi o szerokości od 50 do 150 metrów i długości 10 kilometrów. Łącznie do rozminowania był obszar 120 hektarów.
Prace trwały od 1946 do 1955 roku - z przerwami, w dwóch etapach, prowadzone przez polskie jednostki saperskie. Wydobyto i zniszczono około 55 000 do 65 000 min różnych typów - głównie przeciwpiechotne miny sprężynowe Springmine oraz szklane Glasmine.
Podczas rozminowania zginęło trzech polskich saperów, trzech zostało ciężko rannych.
Wilczy Szaniec udostępniono zwiedzającym dopiero w 1959 roku - 14 lat po zakończeniu wojny.
Przy trasie zwiedzania stoi tablica poświęcona polskim saperom. Warto się przy niej zatrzymać.
9. Rozkaz dnia Hitlera był podawany ustnie - aż do 1942 roku
Przez pierwsze półtora roku funkcjonowania Wilczego Szańca wszystkie rozkazy, ustalenia i polecenia wydawano przeważnie ustnie, bez zapisywania. Celowo - dawało to możliwość różnej interpretacji i było wygodne dla wykonawców.
Hitler wpadał w furię kiedy jego rozkazy były wykonywane inaczej niż zamierzał. W drugiej połowie 1942 roku zarządził wprowadzenie służby stenograficznej. Od tej chwili wszystko co mówił podczas narad było zapisywane przez stenografów w czasie rzeczywistym.
Budynek służby stenograficznej (obiekt nr 7) stoi na trasie zwiedzania do dziś - jeden z lepiej zachowanych. Na jego ścianie szczytowej możecie zobaczyć odbity w murze zarys dachu pierwotnego drewnianego baraku. To jedyne miejsce w Wilczym Szańcu gdzie tak wyraźnie widać jak obudowywano drewniane baraki cegłą i betonem.
10. Telefon prywatny Hitlera - numer który znało 20 osób na świecie
Rochus Misch - ostatni żyjący świadek z najbliższego otoczenia Hitlera, z którym rozmawiał autor jednego z przewodników po Wilczym Szańcu - pamiętał na pamięć numer telefonu do prywatnych apartamentów Hitlera. Numer 120050 działał bez korzystania z łącznicy pocztowej.
Misch służył u boku Hitlera od 1940 roku do 2 maja 1945 roku - do samego końca w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy. Obsługiwał połączenia telefoniczne, dostarczał korespondencję. Widział Hitlera codziennie przez pięć lat.
Po wojnie spędził ponad 10 lat w sowieckich łagrach. Wrócił do Niemiec, kupił sklep z materiałami malarskimi i przez dekady milczał. Dopiero po śmierci żony zaczął mówić - bo przez lata obawiał się że jego wspomnienia zaszkodzą jej działalności politycznej w SPD.
Umarł w 2013 roku w Berlinie, mając 96 lat. Był ostatnim człowiekiem który widział Hitlera żywego.
11. W 1944 roku Hitler mieszkał w bunkrze który był w trakcie remontu
Kiedy Hitler wrócił do Wilczego Szańca w lipcu 1944 roku po kilkumiesięcznej nieobecności w Berghofie - jego własny bunkier był w trakcie generalnej przebudowy. Robotnicy wciąż pracowali, kurz i hałas były wszechobecne.
Hitler nie mógł mieszkać we własnym bunkrze. Przydzielono mu Bunkier Gościnny nr 6 - ten sam który miał służyć ważnym gościom. Przez kilka miesięcy Führer III Rzeszy mieszkał w cudzym schronie bo jego własny był w remoncie.
Docelowy bunkier nr 13 ukończono dopiero w sierpniu-wrześniu 1944 roku. Hitler wprowadził się do niego 1 października 1944 roku i mieszkał tam do 20 listopada kiedy opuścił kwaterę na zawsze.
12. Numer telefonu do Hitlera był ważniejszy niż cały system łączności
Wilczy Szaniec był jednym z najlepiej skomunikowanych miejsc w Europie podczas II wojny światowej. Własna centrala telefoniczna, dalekopisy, szyfrowane połączenia z wszystkimi frontami, specjalny węzeł łączności z Berlinem.
A mimo to - jeden z oficerów wspominał że największym problemem było dodzwonienie się do Hitlera kiedy coś pilnie wymagało decyzji. Führer często po prostu nie odbierał i nie chciał być przeszkadzany.
System łączności Wilczego Szańca kosztował fortunę i obejmował setki kilometrów kabli zakopanych w ziemi. Część z tych kabli możecie do dziś zobaczyć - charakterystyczne studzienki kontrolno-rewizyjne wzdłuż trasy zwiedzania to właśnie wejścia do podziemnej sieci telekomunikacyjnej kwatery.
13. Ostatni dzień w kwaterze - pożegnanie z betonem
20 listopada 1944 roku, o godzinie 15:15, Hitler wsiadł do pociągu specjalnego Brandenburg na stacji kolejowej w Gierłoży. Nigdy już nie wrócił.
Świadkowie zapamiętali że przed odjazdem Hitler stał przez chwilę na peronie i z widocznym wzruszeniem żegnał się z kwaterą. Rochus Misch wspominał że Führer pożegnał betonowe katakumby - tak nazywał bunkry Wilczego Szańca.
Dwa miesiące później, w nocy z 24 na 25 stycznia 1945 roku, niemieccy saperzy wysadzili kwaterę. Do jednego bunkra wkładano 7-8 ton trotylu. Do bunkra Hitlera - 10 ton. Eksplozje były słyszane w Kętrzynie.
14. 200 obiektów - a przetrwało zaledwie kilka
W szczytowym momencie Wilczy Szaniec liczył około 200 obiektów różnej wielkości i przeznaczenia. Bunkry ciężkie, bunkry średnie, drewniane baraki, garaże, kasyno, herbaciarnia, sauna, lodownia, oczyszczalnia ścieków, elektrownia, stacja pomp, warsztat.
Niemieccy saperzy zniszczyli w jedną noc około 75 procent wszystkich obiektów.
To co widzicie dziś na trasie zwiedzania to ruiny ruin - ogromne bloki betonu przesunięte z fundamentów siłą wybuchu, ściany odchylone od pionu, dachy leżące obok budynków. Kilka obiektów przetrwało niemal w całości - bunkier Göringa (nr 16) z przejezdnym korytarzem, budynek służby stenograficznej (nr 7), garaże (nr 22) przerobione po wojnie na magazyny.
Bunkier Hitlera (nr 13) - największy, z 10-metrowymi ścianami - wygląda dziś jak góra betonu w środku lasu. Najlepsza zachowana ściana to północna. Reszta leży w kawałkach.
15. Kwatera kosztowała 36 milionów marek - i nigdy nie została zbombardowana
Przez cały czas funkcjonowania Wilczego Szańca - od 1941 do 1945 roku - kwatera nie była ani razu celem nalotu lotniczego. Ani jednej bomby nie spadła na teren kwatery z powietrza.
Maskowanie było tak skuteczne że alianckie lotnictwo przez lata nie potrafiło zlokalizować kwatery z powietrza. Siatki maskujące, dachy porośnięte trawą i krzewami, brak jakichkolwiek charakterystycznych struktur widocznych z góry - wszystko to sprawiło że las Gierłoż wyglądał z samolotu jak zwykły mazurski las.
Rochus Misch mówił wprost: Wilczy Szaniec nigdy nie był celem nalotów lotniczych.
36 milionów marek, 200 obiektów, 10-metrowe ściany z betonu - i jedyną rzeczą która ostatecznie zniszczyła kwaterę były ładunki podłożone przez samych Niemców.
Bonus - jedna rzecz którą mówię tylko na miejscu
Jest jeszcze jedna ciekawostka której zwykle nie ma w żadnym przewodniku, bo trudno ją opisać słowami. Kiedy prowadzę grupę przez teren kwatery późnym popołudniem, kiedy słońce jest nisko i rzuca długie cienie między betonowymi blokami - las Gierłoż robi szczególne wrażenie.
Drzewa wyrosły przez 80 lat wewnątrz i wokół ruin. Korzenie rozsadzają beton, mech pokrywa ściany, brzoza wyrosła prosto z rozbitego stropu bunkra. Natura spokojnie odzyskuje to miejsce.
Jeden z moich turystów powiedział kiedyś że to wygląda jak gdyby las próbował zapomnieć. Chyba najlepiej to opisuje.
Jeśli chcesz zobaczyć Wilczy Szaniec z przewodnikiem i usłyszeć więcej takich historii na żywo - zapraszam na wycieczkę z MazuryTravel. Każda wycieczka to inna grupa i zawsze inne pytania. Ale te piętnaście rzeczy - robią wrażenie za każdym razem.
Najczęściej zadawane pytania
Źródła:
Źródła, opracowania i własna wiedza z praktyki przewodnickiej MazuryTravel.pl

